poniedziałek, 2 czerwca 2014

Louis #1

-Czy wyobrażasz sobie to, że zmarnowałam na ciebie dwa miesiące swojego życia?! -wrzasnęłam na Harry'ego.-
-Oczywiście! Bo to ja zawiniłem!
-Tak! Zdradziłeś mnie... -po moich policzkach spłynęły łzy.-
-Wiedziałaś jaki jestem...Mogłaś wybrać tego swojego Louis'ka! -wyszedł z domu głośno trzaskając drzwiami.-
Louis to mój przyjaciel...Nie potrafiłabym z nim być, chodź bardzo go kochałam ale jedynie jak brata. Harry od początku był zazdrosny i zawsze gdy odwiedzał mnie Louis posyłał mu mordercze spojrzenia.
-A żebyś wiedział, że tak zrobię! -poszłam do naszej...Nie, teraz już Harry'ego sypialni i zaczęłam się pakować-
-A gdzie ty sie wybierasz?! -wparował rozzłoszczony do pokoju.-
-Do Lou... -powiedziałam pakując swoje rzeczy.-
-Nie pojedziesz do niego! -zaczął wyrzucać moje rzeczy z walizki-
-Pojadę! Będziesz miał więcej miejsca dla siebie i twojej kochanki! -ponownie zaczęłam pakować rzeczy które wyrzucił Harry.-
-Czy ty jesteś jakaś pojebana? Nie mam kochanki!
-Przez te słowa straciłeś wszytko... -zapięłam swoją torbę i zeszłam z nią na dół.-
-Wracaj tu! T.I! -szedł za mną a ja go jedynie ignorowałam.-
-Pa... -mruknęłam i opuściłam dom.-
Nigdy bym nie potrafiła żyć bez Harry'ego i czy teraz będę umiała? On był moim życiem...Zapewne będzie jeszcze dużo nieprzespanych nocy zanim dojdę do siebie po tym wszystkim. Zawsze mi obiecywał, że będzie przy mnie i, że mnie nigdy nie zostawi a tu nagle proszę, kochankę sobie znalazł. Moim jedynym ratunkiem teraz jest Louis więc udałam się do niego. Zadzwoniłam po taksówkę i pojechałam do niezbyt ciekawej dzielnicy, którą wybrał sobie Louis...Wysiadłam z taksówki i weszłam do jednej z kamienic, poszłam na 2 piętro i zapukałam do drzwi Tomlinsona.
-T.I?...A co ty tutaj robisz, księżniczko? -spytał patrząc na moją torbę.-
-Pokłóciłam się z Harry'm... -powiedziałam cicho i patrzyłam na swoje stopy.-
-I?...-spytał.-
Wciągnęłam powietrze i mój oddech na chwilę się zatrzymał. Wypuściłam powietrze i spojrzałam na Louis'a. Nigdy się tak nie zachowywał, ale no cóż...widać w jakim jest nastroju, nie będę mu się zwalać na chatę. Chciałam już odejść kiedy nagle złapał mnie za nadgarstek wypuszczając głośno powietrze. Popatrzyłam na niego pytająco a on powoli wciągnął mnie do swojego domu.
-Szczerze mówiąc, wiedziałem, że tak się stanie...Bo przecież czego można spodziewać się po Harry'm Stylesie? -powiedział idąc w stronę saloniku w, którym siedział Liam i palił papierosa.-
-Hej... -uśmiechnęłam się do Liam'a wchodząc za Louis'em do salonu.-
-Cześć -odpowiedział.- Miałem już iść więc...Pa -wstał z kanapy i od razu wyszedł z domu.-
-Ehh...-podeszłam do okna i je otworzyłam.-
-Co ty robisz?... -spytał Louis.-
-Otwieram okno?..-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.-
-No dobrze...Napijesz się? -wyciągnął z szafki butelkę whisky i położył ją na stoliku do kawy.-
-Nie pije, ale teraz się zgodzę -usiadłam na kanapie.-
Włączyłam radio i czekałam na Louis'a, który poszedł po szklanki, gdy wrócił usiadł obok mnie i nalał do obu szklanek trochę whisky i coli. Piliśmy i piliśmy dużo przy tym rozmawiając i śmiejąc się, aż w końcu w radiu zaczęła lecieć wolna muzyka. Odłożyłam swoją szklankę aby ze spokojem wsłuchać się w melodię. Louis zrobił to samo i patrzył cały czas na mnie po czym wstał, podszedł do mnie i wyciągnął do mnie dłoń.
-Co ty robisz, głupku? -zaśmiałam się.-
-Zatańczysz zemną? -uśmiechnął się.-
-Niech pomyślę...
-Oj no weź! -przyciągnął mnie do siebie i zaczął się wolno zemną kołysać w rytm muzyki.-
-Nie umiem tańczyć!
-Spokojnie, jak na razie dobrze ci idzie -powoli zjechał rękoma na moje biodra a ja popatrzyłam w jego oczy.- Jesteś piękna... -szepnął i musnął swoimi ustami moje.-
Czy właśnie dałam sobie do zrozumienia, że moim życiem nie jest Harry, lecz Louis? Tak, właśnie tak...To on był przy mnie wtedy kiedy Harry miał wszystko w dupie i nie wracał na noc do domu bo był z jaki
miś innymi panienkami, to Louis, a nie Harry pomagał mi z wszystkimi problemami, to Louis jest...Moją miłością a, a nie Harry. To jego powinnam wybrać na samym początku.
-Kocham cię...-szepnęłam.-
-Kocham cię -odpowiedział tym samym i mnie pocałował a ja odwzajemniłam.-


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz